O blogu



Ekonomiści za dychę..

To my, Polacy. Choć pewnie nie tylko. I z pewnością nie wszyscy, choć raczej nie generalizuję aż tak bardzo jak mogłoby się wydawać na pierwszy rzut oka.

Fakt, kończymy uczelnie wyższe, otrzymujemy dyplomy i tytuły. Część z tych papierków może nawet kiedyś przyda nam się w pracy zawodowej. Część wyląduje w szufladach, szafkach, segregatorach i ujrzy światło dzienne dopiero jak nasze dzieci się do nich dorwą. Wcześniej nie będą potrzebne do niczego.

System edukacji może nas nauczyć jak zarządzać przedsiębiorstwem, jak dobrze wypromować produkt, jak tworzyć i czytać tabelki, wykresy i inne dane mikro i makro itp. W teorii, bo praktyka to już zupełnie inna bajka.

Więc kończymy szkoły, dzięki którym wiemy jak zarządzać małą firmą, korporacją, ba, nawet całą gospodarką. Problem pojawia się jednak, gdy schodzimy do poziomu najbardziej mikro jak tylko da się zejść – do własnego portfela.

Nikt nas nie uczy po co i jak prowadzić domowy budżet, wycinać zbędne koszty i minimalizować te, których wyciąć się nie da. Nie otrzymujemy wiedzy jak systematycznie oszczędzać, co z oszczędnościami robić i jakie mamy dzięki nim korzyści. Brakuje edukacji o jednym z najważniejszych sektorów w gospodarce – bankowości – ale tej detalicznej, „na samym dole”, z którą spotykamy się jako klienci. Przez to nie wiemy gdzie przechowywać pieniądze i jak je pomnażać, a z drugiej strony jak kredytować się z głową, a z których produktów lepiej zrezygnować.
W końcu, nie wiemy ile kosztuje życie – ile płacimy za wodę w kranie, gaz w kuchence czy prąd w gniazdku. Tego system edukacji nas nie nauczy.

Mamy szczęście, jeśli część tej wiedzy przekażą nam rodzice, rodzeństwo czy znajomi. Szczęście, jeśli celowo lub przypadkiem trafimy w sieci na dobry materiał. Jeszcze większe szczęście, jeśli po pierwszych porażkach szybko wyciągniemy wnioski.

Ja takiego szczęścia nie miałem i patrząc po znajomych, statystykach czy doświadczeniu zawodowym – niestety jestem w większości.

Jestem ekonomistą za dychę.

Zanim wyciągnąłem wnioski, trafiłem w sieci na dobry materiał, zrozumiałem co mówili inni popełniłem mnóstwo życiowych błędów. I choć ekspertem nie jestem, na blogu dzielę się z Tobą tym, czego się nauczyłem. Nie w szkole, w życiu.

Jeśli coś z tego co piszę do Ciebie trafi i/lub w czymś Ci pomoże – będzie super. Jeśli już to wszystko wiesz – świetnie. Jeśli się ze mną nie zgadzasz, chętnie podyskutuję.
Tak czy inaczej, jeśli temat jest dla Ciebie inny niż obojętny – daj mi proszę o tym znać.

Dziękuję, że dotarłeś aż tutaj i zapraszam do artykułów :)