"Bankowe ABC" - karta kredytowa


Witajcie :)

W dzisiejszym wpisie poruszę temat jednego z najbardziej kontrowersyjnych produktów bankowości detalicznej – karty kredytowej.

Dlaczego kontrowersyjnej?
Produkt jest znany większości klientów polskich banków, jednak zdecydowana mniejszość z nich rozumie jej działanie. Z drugiej strony barykady, czyli pracownika banku, produkt wydaje się dziecinnie prosty, mimo to duża cześć doradców nie potrafi jej sprzedać lub nawet o niej nie wspomina.
Kredytówka” ma albo swoich zwolenników, albo przeciwników – osoby, dla których jest produktem obojętnym są w mniejszości.


W niniejszym poście wyjaśnię:

1. Co to jest karta kredytowa i jak funkcjonuje
2. Jak rozumieć okres rozliczeniowy i bezodsetkowy
3. Jakie koszty mogą wiązać się z posiadaniem produktu
4. Co banki robią, żeby nas zachęcić do skorzystania z karty, czyli opcje dodatkowe


Co to jest karta kredytowa?

Karta kredytowa to nic innego jak standardowa karta płatnicza, z tym że nie jest wydawana do konta osobistego, a do przyznanego limitu kredytowego (zwykle posiadającego odrębny rachunek bankowy). Z tego względu jest to produkt kredytowy, więc trzeba jasno powiedzieć, że wszystkie transakcje dokonywane przy użyciu karty są niczym innym jak formą zadłużania.
Z doświadczenia wiem, że często już na tym etapie pojawiał się „zgrzyt” pomiędzy klientem a pracownikiem banku, ponieważ podczas procesu sprzedaży karty nie zawsze jest to wyjaśnione w taki sposób jak powinno. Moim zdaniem ogólnie poziom tłumaczenia produktów bankowych klientom, jest zdecydowanie zbyt niski – podawane informacje są powierzchowne i klient wychodzi z banku z wiedzą bliską zeru. Ale to temat na inny wpis :)

Żeby otrzymać kartę z limitem kredytowym, zwykle nie trzeba posiadać konta w danym banku. Produkt przyznawany jest w podobnym procesie, jak każdy kredyt konsumpcyjny – badana jest zdolność kredytowa klienta i na jej podstawie przyznawana jest wysokość limitu.

Warto nadmienić, że każdy bank ma własne kryteria przyznawania produktów kredytowych - jedne są bardziej restrykcyjne a inne mniej, w zależności od polityki produktowej i ryzyka danej instytucji.

Co to jest limit kredytowy?

Limit kredytowy to ilość pieniędzy, z których możemy skorzystać – wysokość limitu określa maksymalną kwotę dostępnych środków. Limity często zaczynają się już od kwoty 500 zł i mogą sięgać nawet kilkudziesięciu tysięcy zł (lub nawet więcej w przypadku indywidualnych decyzji).
Podobnie jak debet, limit ma formę odnawialną. Oznacza to, że każda wpłata na rachunek karty powiększa saldo dostępne, czyli pieniądze z których możemy ponownie skorzystać (oczywiście pomniejszona o ewentualne koszty takie jak: odsetki, opłaty, ubezpieczenia itp. o czym w dalszej części artykułu).
Różnicą jest odwrotność naliczania salda. W przypadku debetu w koncie schodzimy poniżej zera, czyli pojawia się wartość ujemna (z minusem). Jeśli chodzi o kartę kredytową, startujemy od zera a każda operacja powiększa nam saldo. Jest to kolejna często myląca klientów cecha – saldo wykorzystane miesza się z saldem środków dostępnych.

Żeby lepiej to wyjaśnić posłużę się osią czasu:



Przyjmijmy, że posiadamy kartę z limitem 1000 zł. W ciągu miesiąca dokonujemy czterech płatności kartą, dla uproszczenia każda w wysokości 100 zł. Ostatniego dnia miesiąca bank generuje wyciąg ze wszystkimi operacjami (może być wysłany pocztą tradycyjna, elektroniczną lub dostępny poprzez platformę ebanku – w zależności od naszej wygody), sumą wykorzystanych środków (zwaną często kwotą zadłużenia) i saldem dostępnego limitu.
W powyższym przykładzie (na dzień wygenerowania wyciągu) kwota zadłużenia, inaczej saldo wykorzystane wyniesie 400 zł. Limit jaki otrzymaliśmy wynosi 1000 zł, więc saldo dostępnych środków wyniesie 600 zł (1000 – 400).

Na wyciągu pojawiają się jeszcze inne informacje. Przykładowy wyciąg może mieć formę:


Patrząc od góry, dokument określa numer wyciągu, nazwę karty kredytowej oraz okres (cykl) rozliczeniowy, którego dotyczy (2). Początek okresu rozliczeniowego każdy bank określa indywidualnie – może to być zarówno pierwszy dzień miesiąca, jak również każdy inny dzień.
W powyższym przykładzie, pierwszy dzień okresu rozliczeniowego przypada na 21 dzień każdego miesiąca, tym samym kończy się 20 dnia miesiąca kolejnego. Ma to znaczenie w przypadku określania terminu spłaty kwoty wykorzystanej i/lub długości okresu bezodsetkowego (o czym za chwilę).
Następnie mamy informację o przyznanym i dostępnym limicie kredytowym oraz limicie wypłat gotówkowych. Niektóre banki zastrzegają sobie ograniczenie możliwości wypłat gotówkowych kartą kredytową do danej wartości, np. połowa całego limitu lub też jej określony procent.
Powody takich ograniczeń mogą być różne: wysokie opłaty za skorzystanie ze środków w formie wypłaty z bankomatu, utrata okresu bezodsetkowego czy choćby samo założenie, że kredytówka ma służyć do płacenia w sklepach a nie być inną formą debetu w koncie. Wszystko ponownie zależy od polityki danego banku - są też takie, które nie stosują żadnych ograniczeń.

Kolejnym elementem (3) są informacje o saldach. Saldo początkowe wynosi zero, ponieważ jest to pierwszy wyciąg czyli taki, który zawiera zestawienie transakcji od dnia podpisania umowy. Saldo końcowe wynosi 600 zł – jest sumą operacji wykazanych w historii danego cyklu rozliczeniowego.
Samo zestawienie (1) zawiera jeszcze informacje o numerze każdej transakcji, dacie jej wykonania oraz zaksięgowania (zwykle różnica wynosi od 1 do 5 dni, związane jest to z kwestiami technicznymi funkcjonowania systemów płatniczych w Polsce), rodzaju operacji i jej opisu, a także kwocie transakcji.

Ostatnia tabelka (4) mówi o tym, kiedy należy dokonać minimalnej spłaty miesięcznej i czy istnieje kwota do spłaty natychmiastowej (czyli zaległość, nieopłacona w terminie z wyciągu poprzedniego).
Minimalna spłata miesięczna jest to wartość, która musi zostać co miesiąc wpłacona na rachunek karty po to, aby można było dalej z niej korzystać.
Tym samym, jeśli skorzystamy w danym cyklu z kwoty przykładowo 500 zł, nie musimy od razu spłacać jej w całości – wystarczy wpłacić jej część, której wysokość określa bank. Najczęściej jest to wartość wyrażona procentowo od wysokości zadłużenia, nie mniejsza niż określona kwota, np. 3% kwoty wykorzystanej, nie mniej niż 30 zł.
W przypadku wspomnianej już kwoty 500 zł, 3% od niej wynosi 15 zł, więc zastosowanie będzie miał drugi człon powyższej zasady – spłata minimalna wyniesie 30 zł. Jeżeli przy takich samych założeniach kwota zadłużenia na koniec okresu rozliczeniowego wyniesie przykładowo 1500 zł, spłata minimalna będzie już wyliczona procentowo – 3% od 1500 zł da 45 zł. Do kwoty wymaganej spłaty minimalnej bank dolicza jeszcze odsetki i opłaty, jeśli występują w danym cyklu.

Co daje minimalna spłata miesięczna?

Dzięki takiej funkcjonalności możemy sami rozłożyć sobie na raty zakupy, których dokonaliśmy. Daje nam to również możliwość elastycznego spłacania zadłużenia, w zależności od ilości środków, jakimi dysponujemy w danym miesiącu (sprawdza się to np. w pracy prowizyjnej, gdzie wynagrodzenie jest bardzo zmienne w poszczególnych miesiącach). Oczywiście różnica pomiędzy kwotą zadłużenia a kwotą, którą zdecydujemy się wpłacić będzie obciążona odsetkami.
W powyższym wyciągu oprocentowanie wynosi 20% (jest to przykład sprzed kilku lat, obecnie maksymalne oprocentowanie wynosi 10%), jest podane w skali roku i naliczane jest podobnie jak przy limicie w koncie, tj. codziennie od kwoty wykorzystanej. Tym samym płacimy tylko za rzeczywistą wartość pożyczonych pieniędzy w danym okresie czasu.

Co to jest okres bezodsetkowy?

W powyższym przykładzie wyciągu brakuje jeszcze jednej informacji, którą banki również zawierają w dokumencie – kwoty do spłaty pozwalającej skorzystać z okresu bezodsetkowego.

Okres bezodsetkowy, zwany również "grace period", jest to sztandarowa funkcjonalność i tym samym wyróżnik kart kredytowych.
Polega on na tym, że jeśli co miesiąc będziemy spłacać całość powstałego zadłużenia w określonym czasie, bank nie będzie nam naliczał żadnych odsetek.
To oznacza, że możemy robić zakupy z odroczonym terminem płatności.
Warto dodać, że w 99% przypadków (poza okresowymi promocjami banków) okres bezodsetkowy dotyczy tylko płatności kartą – każda wypłata pieniędzy z bankomatu lub kasy w banku powoduje natychmiastowe naliczanie odsetek, czyli utratę grace period do czasu całkowitego spłaty zadłużenia na karcie.
Moim zdaniem, jest to największa „broń” kart kredytowych i zarazem najbardziej niebezpieczna funkcja dla klientów. W pracy w bankowości często spotykałem się z sytuacjami, kiedy klienci przeliczali się ze swoimi możliwościami regularnej całkowitej spłaty kwoty zadłużenia i tracili prawo do okresu bezodsetkowego, przy wysokim poziomie wykorzystanego limitu. Kończyło się to najczęściej tak, że byli w stanie wpłacać tylko kwotę minimalną, która w większej części składała się z odsetek i opłat dla banku a w mniejszej pokrywała kapitał. Jeśli jeszcze do tego klient korzystał z karty po dokonaniu wpłaty (z tej części, która została przeznaczona na spłatę kapitału), tworzyła się spirala zadłużenia i spłacanie nie miało końca.

Przykładowo, spłata minimalna wynosiła ok. 300 zł, z tego ok. 150 zł „wracało” jako saldo dostępne, reszta szła na opłaty/odsetki. Klient płacił więc co miesiąc 150 zł, żeby skorzystać z kwoty 150 zł – w takiej sytuacji luźno licząc realne oprocentowanie wynosiło 100%.
Przykład może wydawać się skrajny, ale jeszcze kilka lat temu (przy wyższych stopach procentowych i opłatach za użytkowanie oraz ubezpieczeniowych) takie sytuacje były faktem.

Jak działa okres bezodsetkowy?

W ulotkach i reklamach kart kredytowych przeważnie pojawia się określenie: „do xx dni bez odsetek”. Ilość dni ustala bank, najczęściej zdarza się zakres 52 – 56 dni, lecz trafiłem również na okres 60 dni, czyli w zasadzie 2 miesięcy. Jednak to nie ilość dni jest kluczowa w powyższym haśle, a wyraz „do”. Dlaczego?

Tłumacząc okres bezodsetkowy swoim klientom lub doradcom podczas szkoleń, proponowałem podział na dwie części: okres rozliczeniowy i czas na spłatę:


Okres rozliczeniowy to czas, kiedy dokonujemy transakcji kartą od 1 do 30 dnia, czyli pełny cykl. 30 dnia następuje wygenerowanie przez bank wyciągu i zsumowanie wszystkich operacji. W tym dniu kończy się aktualny okres rozliczeniowy, rozpoczyna kolejny oraz rusza czas na spłatę.

Załóżmy, że bank ustalił okres bezodsetkowy jako „do 54 dni”, a pierwszy dzień cyklu przypada pierwszego dnia miesiąca. Aby bank nie naliczył żadnych odsetek, sumę wszystkich płatności kartą dokonanych między 1 a 30 dniem miesiąca (cyklu) musimy spłacić do 24 dnia miesiąca następnego.
Jeśli zrobiliśmy zakup już pierwszego dnia cyklu, realnie okres bezodsetkowy dla tej kwoty wyniesie 54 dni.
Jeśli zakupu dokonaliśmy 10 dnia cyklu, grace period wyniesie 44 dni.
Analogicznie zakupy dokonane 20 dnia cyklu będą miały 34 dni na spłatę bez odsetek itd.
Mylnym więc byłoby stwierdzenie, że okres bezodsetkowy zawsze wynosi 54 dni – dla transakcji wykonanej w ostatnim dniu cyklu czas na spłatę bez odsetek wyniesie tylko 24 dni.
Często użytkownicy kart kredytowych zapominają o „do”, co rodzi niepotrzebne nieporozumienia na linii klient – bank. Oczywiście nie byłoby takiego problemu, gdyby pracownicy banku nie wypuszczali klientów z oddziału bez dokładnego objaśnienia funkcjonowania produktu. Z doświadczenia jednak wiem, że bywa różnie.

Odnośnie właściwego zrozumienia okresu bezodsetkowego chcę zwrócić uwagę jeszcze na jedną kwestię.
Często klienci uważają, że w trakcie grace period bank nie nalicza odsetek od wykorzystanego limitu, a są one naliczane dopiero po przykładowym 24 dniu od wygenerowania wyciągu. Otóż jest to jak najbardziej mylne stwierdzenie, ponieważ bank nalicza odsetki codziennie, już od dnia dokonania transakcji. Trzeba pamiętać, że brak naliczenia odsetek za terminową spłatę całej wykorzystanej kwoty w danym cyklu jest jakby „prezentem” ze strony banku.

W praktyce wygląda to w ten sposób, że dopóki klient spłaca w terminie całość wskazanej kwoty, jest wszystko ok. Jeśli jednak przyjdzie taki miesiąc, że nie będzie możliwości pełnego uregulowania kwoty zadłużenia z wyciągu, często klient pojawia się w banku z reklamacją na wysokość naliczonych odsetek.

Załóżmy, że klient dokonał pierwszego dnia cyklu zakupu na kwotę 3000 zł i nie korzystał z karty do końca miesiąca, okres bezodsetkowy wynosi do 54 dni, a roczne oprocentowanie limitu wynosi 10%. Klient decyduje, że w ostatni dzień okresu bezodsetkowego wpłaci 2500 zł, a resztę dopiero w następnym miesiącu. Sądzi, że skoro ma 54 dni bez odsetek, to koszty będą naliczone dopiero od 55 dnia i od kwoty 500 zł. Oczywiście jest w błędzie.
Ponieważ warunkiem skorzystania z okresu bezodsetkowego jest spłacanie całej kwoty wykorzystanej w danym okresie, nie spłacenie nawet 1 grosza spowoduje naliczenie przez bank odsetek. Zgodnie z regulaminem bank nalicza odsetki codziennie od wykorzystanej kwoty. W tej sytuacji klient korzystał z pieniędzy banku przez 54 dni (od dnia zakupu do dnia dokonania wpłaty) w kwocie 3000 zł. Roczne oprocentowanie wynosi 10%, dzieląc je przez 365 dni, w zaokrągleniu dzienne oprocentowanie wyniesie więc 0,03%.

3000 zł x 0,03% = 0,90 zł – tyle wynoszą dzienne odsetki

0,90 zł x 54 dni = 48,60 zł – tyle klient zapłaci odsetek za korzystanie z pożyczki 3000 zł przez 54 dni

Do końca bieżącego okresu rozliczeniowego zostało jeszcze 6 dni, więc do powyższej wartości trzeba jeszcze dodać odsetki od kwoty 500 zł za okres 6 dni.

500 zł x 0,03% x 6 dni = 0,90 zł

48,60 zł + 0,90 zł = 49,50 zł - taka kwota odsetek zostanie naliczona na drugim wyciągu (czyli po drugim okresie rozliczeniowym) wygenerowanym przez bank.

Skąd więc powstają niejasności?

54 dni są bez odsetek, więc zapłacę tylko jakieś grosze za 6 dni od kwoty 500 zł.

Według takiego myślenia klient zapłaciłby tylko tę drugą część wyliczeń, czyli niecałą złotówkę. Nie ma się więc co dziwić składanym reklamacjom, gdy na wyciągu przychodzi kwota pięćdziesiąt razy większa.
A jeśli klient wpłaci przez pomyłkę o 1 grosz za mało?
Takie sytuacje autentycznie się zdarzały – klienci przychodzili z awanturą do oddziału, dlaczego od 1 grosza mają naliczone kilkadziesiąt złotych odsetek. Na szczęście odpowiednie pismo pozwalało dokonać korekty odsetek na korzyść klienta, jednak taka sytuacja w 90% burzyła zaufanie klienta do banku i często kończyło się to zakończeniem współpracy lub co najmniej hasłem „nigdy więcej kart kredytowych”.
A wszystko przez brak odpowiedniej edukacji.

Jakie są opłaty kart kredytowych?

Poza omówionymi już odsetkami, użytkowanie kart kredytowych może wiązać się z innymi opłatami:

1. Opłata za wydanie karty – jednorazowa opłata doliczana do pierwszego wyciągu. Kwota opłaty może być bardzo różna w zależności od banku i rodzaju karty, np. od 25 zł do 250 zł. Często banki stosują promocje okresowe zwalniające nowo podpisane umowy z opłaty za wydanie lub opłata ta jest zwracana po wykonaniu określonej liczby transakcji w określonym czasie, np. 3 zakupów w ciągu 90 dni.

2. Opłata roczna za kartę – pobierana w każdą rocznicę od podpisania umowy, najczęściej w wartości równej opłacie za wydanie. Banki często stosują mechanizmy zmniejszające lub zwalniające z opłaty w przypadku wykonania określonego obrotu kartą w ciągu roku, np. 6000 zł / 10.000 zł.

3. Opłata za korzystanie z limitu – miesięczna opłata za posiadanie produktu, stosowana jako alternatywa wyżej wymienionych opłat, również z możliwością zwrotu w przypadku spełnienia kryteriów transakcyjnych – ilościowych lub kwotowych, np. 3 płatności kartą w miesiącu lub 400 zł obrotu na limicie w miesiącu.

4. Składka ubezpieczeniowa – podobnie jak przy innych produktach kredytowych bank pragnie „zabezpieczyć” swojego klienta przed nieprzewidzianymi wydarzeniami w życiu, takimi jak: śmierć, utrata pracy czy choroba. Dzięki temu spłatą zadłużenia zajmie się ubezpieczyciel. Wysokość składek może być różna, od stałej kwoty miesięcznej niezależnie od zadłużenia, np. 3 zł, przez procent od kwoty wykorzystanej, np. 0,05%, do procentu od przyznanego limitu. Ubezpieczenia przy kartach kredytowych zwykle są dobrowolne, więc od klienta zależy czy chce z nich skorzystać.

5. Inne opłaty za usługi związane z prowadzeniem i obsługą kart kredytowych indywidualne dla danego banku.

Czy karta kredytowa może być bezpłatna?

Może. Jeśli będziemy co miesiąc spłacać całość wykorzystanego salda i stosować się do warunków zwalniających z dodatkowych opłat.
Poza tym, nawet jeśli nie uda nam się spełnić warunków, banki bardzo często idą klientowi „na rękę” stosując narzędzia antychurnowe czyli takie, które pozwolą zatrzymać klienta w banku – np. poprzez anulowanie opłat.

Na czym więc bank zarabia?

Przede wszystkim bank liczy na to, że w końcu „podwinie nam się noga” i utracimy okres bezodsetkowy. Nie oznacza to, że banki chcą, aby klient stał się niewypłacalny (wszystko w granicach zakładanego ryzyka), ale banki lubią, gdy klient wykorzysta większość limitu i spłaca tylko kwotę minimalną lub niewiele wyższą. Można to porównać do regularnie wypłacanej dywidendy, z tym że to klient wypłaca ją bankowi.

Banki również zarabiają, gdy klient dokonuje płatności w sklepach – otrzymują procent od każdej zrealizowanej transakcji. Jednak kwoty te są zdecydowanie niższe w porównaniu z kosztem odsetek i opłat, jakie może ponieść klient za samo korzystanie z produktu. Nie od dziś wiadomo, że średnio ok. 70% przychodów banków stanowią produkty kredytowe, więc sprawa dochodowości jest oczywista.

Jakie usługi dodatkowe daje karta kredytowa?

Oprócz ww. funkcjonalności, banki lubią dorzucać dodatkowe usługi w celu uatrakcyjnienia ich oferty, najczęściej spotykane to:

1. Programy partnerskie – najbardziej popularne wśród banków, a tym samym już nie będące aż takim wyróżnikiem na rynku, jak jeszcze ok. 10 lat temu. Usługa polega na tym, że bank podpisuje umowy z partnerami u których robiąc zakupy tą właśnie kartą otrzymamy rabat lub będziemy zbierać punkty, które później wymienimy na nagrody. Partnerami mogą być sklepy odzieżowe, biura turystyczne, miejsca rozrywki, hotele i wiele innych.

2. Plany ratalne – bank daje możliwość rozłożenia większych transakcji na raty, tzw. raty w karcie. Jest to alternatywa do zakupów ratalnych. Bankowi bardziej opłaca się nawet dość znacząco obniżyć oprocentowanie dla kwoty zadłużenia, ale zachować klienta, niż stracić go na rzecz kredytu ratalnego, często realizowanego w banku konkurencji. Warunki planów ratalnych każdy bank określa według własnej polityki, często jednak stosowane są warunki brzegowe takie jak: minimalna kwota, którą można rozłożyć na raty (np. 300 zł) lub ograniczona i sztywna liczba rat (np. 6, 12, 18, 24). Kwota ujęta w taki plan ratalny zostaje wyjęta ze standardowego naliczania odsetek i nie obowiązują jej zasady okresu bezodsetkowego – spłata biegnie równolegle do tzw. planu podstawowego, czyli innych operacji dokonywanych kartą.

3. Pakiety usług concierge – dostęp przez 24h na dobę, 7 dni w tygodniu do systemu teleinformatycznego i/lub osobistego doradcy, dzięki któremu możemy załatwić praktycznie wszystko. Jeden z banków chwali się zrealizowanymi zadaniami takimi jak: wynajęcie w ciągu 2 godzin luksusowego jachtu w Nicei, zorganizowanie cygar w 120 minut w sobotę w nocy, wizyta radiestety w mieszkaniu klienta, zakup i dostarczenie torebki z limitowanej edycji, niedostępnej w Polsce czy organizacja ślubu na tropikalnej wyspie. Z rzeczy bardziej przyziemnych można też po prostu zapytać o pogodę w Sopocie ;)

4. Dedykowane pakiety ubezpieczeń – alternatywne formy ubezpieczeń, np. od zdarzeń w podróży (odszkodowanie za opóźnienie odlotu, zagubienie bagażu), zabezpieczenie zakupów (zwrot pieniędzy za kradzież lub zniszczenie zakupów dokonanych kartą), zabezpieczenie transakcji (zwrot nieuprawnionych zakupów dokonanych skradzioną kartą lub jej danymi) czy assistance (pomoc fachowca, infolinia medyczna).

Tak jak rozwija i zmienia się bankowość, tak samo zmieniają się produkty bankowe, w tym i karty kredytowe, więc tego typu udogodnień może powstawać bardzo wiele lub istniejące mogą być wygaszane, w zależności od potrzeb klienta lub banku.
Jeśli chodzi o koszty usług dodatkowych, wygląda to bardzo różnie – czasem musimy zapłacić za funkcjonalność kilka złotych miesięcznie, czasem kilkadziesiąt, a innym razem dostajemy to w prezencie wraz z „bardziej prestiżową” kartą. Prestiż ten jednak może kosztować więcej w opłatach stałych lub skutkować zwiększonymi progami obrotu dla ich zniesienia, albo też być uzależnionym od poziomu dochodów klienta.

Karta kredytowa: tak czy nie?

Jak sama nazwa wskazuje, karta kredytowa jest produktem kredytowym i nieważne w jaki sposób będzie przedstawiana w kampaniach marketingowych czy słowach doradcy w banku – korzystając z niej zawsze będziemy korzystać z pieniędzy banku, czyli pożyczać.
Jeżeli zdecydujemy się na podpisanie umowy o kredytówkę, warto dobrze zrozumieć mechanizmy jej działania a także te, dzięki którym możemy ograniczyć lub nawet wyciąć do zera koszty jej użytkowania, a nawet przy odrobinie szczęścia i rozsądku zarabiać na podpiętych do niej programach rabatowych czy korzystać z udostępnianych usług dodatkowych.
Jak zwykle, wszystko jest dla ludzi, byle z umiarem :)


Artykuł jest dość obszerny a dotyczy w dużej mierze tylko teoretycznej części produktu. Wiem jednak, że najwięcej problemów i niejasności powstaje w trakcie użytkowania karty kredytowej.
Dlatego też, w przyszłości opiszę z praktycznego punktu widzenia kilka sytuacji, jakie mogą się pojawić. Będą to „wzory” najczęściej powtarzających się historii klientów, z którymi zderzałem się w czasie mojej pracy oddziale banku. Postaram się w nich wyjaśnić zasady funkcjonowania produktu w czystej praktyce, czyli na liczbach.

Dziękuję za dotarcie do końca wpisu i już teraz zapraszam na następny :)

Komentarze