"Bankowe ABC" - debet / limit w koncie


Z małym opóźnieniem wracam do „bankowego ABC”. W dzisiejszym artykule opiszę produkt, który pomimo tego, że jest powiązany ściśle z rachunkiem osobistym, bez wątpienia jest produktem kredytowym – chodzi o debet w koncie.


Banki w Polsce stosują różne nazewnictwo tego produktu, dlatego też można się spotkać z terminami: limit w koncie, limit odnawialny, linia debetowa czy też zapas lub poduszka finansowa.
Z tym ostatnim ten produkt ma niewiele wspólnego, gdyż poduszka finansowa to zapas naszych pieniędzy, przeznaczonych na jakiś cel, a nie pieniędzy banku, które jedynie zostały nam udostępnione na jakiś czas i za określoną cenę. Nie twierdzę oczywiście, że debety to „samo zło” i należy się ich wystrzegać jak ognia. Moim zdaniem wszystko jest dla ludzi, pod warunkiem, że robimy to z głową i przede wszystkim mamy odpowiednią wiedzę na ten temat. W tym wypadku wiedzę, że podpisując umowę o taką „poduszkę” podpisujemy umowę kredytową, czyli dostajemy do dyspozycji pożyczkę. Nic innego.

Czym jest debet?

Samo słowo pochodzi z języka łacińskiego i oznacza „winien”, „być winnym”. W bankowości debetem nazwiemy sytuację, kiedy „zeszliśmy” poniżej salda pieniędzy, które mieliśmy na koncie osobistym. Innymi słowy wypłaciliśmy więcej niż mieliśmy.
Czy to możliwe?
Z reguły, bez podpisania stosownej umowy z bankiem, który prowadzi nasz rachunek, wszelkie transakcje (wypłaty, płatności kartą, przelewy) powinny zostać odrzucone (niezrealizowane), jeśli na koncie nie ma odpowiedniej ilości pieniędzy. Czasem ujemne saldo może być spowodowane przez naliczenie się jakichś opłat związanych z prowadzeniem konta (np. za wystawienie jakiegoś dokumentu, wykonanie płatnych przelewów itp.), choć i w tym wypadku banki coraz częściej stosują mechanizmy zapobiegające powstawaniu tzw. nieregulaminowych debetów.

X lat wstecz jednak bywało różnie. Zdarzały się takie sytuacje, kiedy bank w umowie o otwarcie i prowadzenie konta osobistego zawierał zapis o automatycznym uruchomieniu debetu np. w kwocie trzykrotności ostatnich wpływów. W praktyce klient nawet nie wiedział, że schodzi poniżej salda swoich środków i zaczyna korzystać z pieniędzy banku, za które miał naliczane odsetki i/lub dodatkowe opłaty.
Obecnie nie spotkałem się jeszcze z sytuacją, w której któryś z wiodących banków zezwoliłby na korzystanie z debetu bez podpisania umowy o taką funkcjonalność.

Jak działa debet w koncie?

Załóżmy, że podpisujemy umowę o limit w koncie na kwotę 5000 zł. W dniu uruchomienia produktu, saldo dostępnych środków zostaje powiększone o tę kwotę, czyli jeśli np. mieliśmy na rachunku 3000 zł środków własnych, po uruchomieniu limitu mamy 8000 zł, z których możemy skorzystać w każdej chwili, tak jakby to były nasze pieniądze.
Jednak musimy pamiętać o tym, że jak wykorzystamy nasze 3000 zł, za każdą kolejną złotówkę będziemy płacić odsetki, ponieważ są to już pieniądze pożyczone od banku. Odsetki będą naliczane za rzeczywistą wartość pożyczonych pieniędzy i za taki okres, w jakim z tego debetu korzystaliśmy – czyli do dnia spłaty.

Najlepiej zobrazować to na osi czasu:




1. W powyższym przykładzie zaczynamy miesiąc (dzień 1) z saldem 3000 zł.
2. Po kilku dniach wypłacamy z konta 4000 zł. Jako że naszych pieniędzy mieliśmy tylko 3000 zł, pozostały 1000 zł został wypłacony z debetu. Od momentu wypłaty zaczynają być codziennie liczone odsetki od kwoty 1000 zł.
3. Po 8 dniach dokonujemy wpłaty na konto w wysokości 2000 zł – pierwsze 1000 zł spłaca pożyczone pieniądze (czyli zeruje saldo), drugie 1000 zł to nasze środki. W dniu wpłaty odsetki przestają być naliczane.
4. Po kolejnych kilku dniach wypłacamy 4000 zł – 1000 zł to nasze pieniądze, 3000 zł to ponownie pożyczka, od której ponownie zaczynają naliczać się odsetki.
5. Po 10 dniach wpłacamy na konto 8000 zł z czego 3000 zł spłaca debet i jednocześnie kończy naliczanie odsetek od tej kwoty. 5000 zł z tej wpłaty to nasze pieniądze.
6. 30 dnia miesiąca odsetki z codziennego naliczania za okres korzystania z debetu (czyli łącznie 18 dni) zostają zsumowane i naliczone ujemnie, tzn. pomniejszą kwotę środków dostępnych.

Koszty limitów w koncie

Jak mógłby wyglądać koszt takiej formy pożyczki?
Wykorzystam ponownie powyższy przykład. Załóżmy, że oprocentowanie debetu wynosi 10%. Jest to wartość w skali roku, więc aby uzyskać oprocentowanie dzienne (ponieważ odsetki liczone są za każdy dzień korzystania z debetu) należy podzielić ją przez 365 dni.

10% / 365 dni = 0,0273972603%

Dla ułatwienia wyliczeń zaokrąglę do dwóch miejsc po przecinku, czyli przyjmijmy, że dzienne odsetki wyniosą 0,03%.

Za pierwszym razem korzystaliśmy z limitu w kwocie 1000 zł przez 8 dni:

1000 zł x 0,03% x 8 dni = 2,4 zł

Za drugim razem przez 10 dni korzystaliśmy z pieniędzy banku w wysokości 3000 zł:

3000 zł x 0,03% x 10 dni = 9 zł

Sumując te wartości, w powyższym przykładzie za skorzystanie z debetu bank naliczy nam odsetki w wartości 11,40 zł.

Czy to dużo czy mało? Odpowiedź jak zwykle jest taka sama – to zależy :)
Jeśli porównamy z kosztem chwilówek to debet jest zdecydowanie tańszą formą pożyczania. Jeśli mielibyśmy prawdziwą poduszkę finansową, czyli nasze własne oszczędności, nie zapłacilibyśmy za takie operacje ani grosza.

Jednak odsetki to nie wszystkie koszty debetów. Bank może pobrać jednorazową opłatę za uruchomienie takiego limitu, opłatę roczną za korzystanie z produktu lub składkę ubezpieczenia kwoty wykorzystanej.
Przykładowo, opłata za uruchomienie i roczna może stanowić 1,5% wysokości przyznanego limitu, jednak nie mniej niż 60 zł. Gdy bank wymaga od nas zakupienia dodatkowego ubezpieczenia, np. na wypadek śmierci, może to być kolejne kilka złotych miesięcznie. Zatem realny koszt chwilowego pożyczenia pieniędzy może być zdecydowanie większy niż tylko kwota odsetek.

„Prezent” od banku

Przyjmijmy, że potrzebujemy na szybko kwotę 1000 zł, którą możemy zwrócić po tygodniu. Pracownik banku jako najtańszą opcję kredytowania zaproponuje nam debet – koszt odsetek będzie „groszowy”. Jednak opłata w wysokości kilkudziesięciu złotych może skutecznie nas odstraszyć. Dlatego też, banki często dają nam „prezent” w postaci zwrotu opłaty za uruchomienie, po spełnieniu określonego warunku. Może nim być np. przelew wynagrodzenia na konto lub regularne zasilanie rachunku określoną kwotą. Trzeba jednak pamiętać o tym, iż jest to zwrot jedynie opłaty za uruchomienie – jeśli nie będziemy korzystać więcej z debetu, a mimo to nie zamkniemy go (nie wypowiemy umowy), możemy się niemiło zaskoczyć, gdy po 12 miesiącach zostanie nam naliczona opłata za korzystanie z limitu. Tej opłaty bank już nam nie zwróci – będziemy musieli ją zapłacić.

Innym sposobem zachęcenia do korzystania z limitu może być okres bezodsetkowy, na wzór tego funkcjonującego w kartach kredytowych.
W limicie w koncie jednak funkcjonuje on w prostszej formie – najczęściej okres bezodsetkowy dotyczy pierwszych X dni danego miesiąca. To znaczy, że jeśli skorzystamy ze środków debetu na początku miesiąca i spłacimy go do określonego dnia (np. 10), bank nie naliczy odsetek.
Należy jednak dokładnie przeczytać regulamin produktu lub zapytać pracownika banku, gdyż nie jest to „tradycyjny” okres bezodsetkowy i może zawierać wykluczenia niektórych operacji lub limity kwotowe albo czasowe.

Parametry produktu

Wysokość przyznanego limitu zwykle zależy od indywidualnej zdolności kredytowej klienta. Dodatkowo bank może określić jego minimalną i maksymalną granicę, niezależnie od zdolności (np. 500 zł – 25000 zł).
Oprocentowanie debetu z reguły jest zmienne i zależy od poziomu stóp procentowych. Poza specjalnymi ofertami lub promocjami najczęściej stanowi maksymalną możliwą w danym czasie wartość (czyli czterokrotność stopy lombardowej) lub wartość do niej zbliżoną.
Najczęściej umowa zawierana jest na okres 12 miesięcy z opcją automatycznego przedłużenia na kolejne 12 miesięcy (stąd opłata za odnowienie / korzystanie) i można ją wypowiedzieć w każdej chwili z 30 dniowym okresem wypowiedzenia. Oczywiście na dzień zamknięcia produktu, po naliczeniu ostatnich odsetek, saldo na koncie musi być co najmniej zerowe. Jeśli jednocześnie zamykamy konto, warto zostawić jakąś wartość „na plusie” – inaczej oba produkty się nie zamkną, a niespłacone zobowiązanie może widnieć w BIKu jako zaległe i uniemożliwić nam np. kredyt hipoteczny kilka lat później.
Często też bank wymaga, aby przynajmniej raz w okresie umownym limit został spłacony w całości lub w dniu odnowienia saldo było wyzerowane / dodatnie. Inaczej limit może nie zostać przedłużony na kolejny okres, a kwota wykorzystana zostanie postawiona w stan natychmiastowej wymagalności – czyli do spłaty w tym samym dniu.
Innym powodem nieprzedłużenia lub nawet wypowiedzenia limitu ze strony banku może być niespełnienie warunku minimalnej wpłaty miesięcznej (MWM). MWM określa kwotę jaka musi wpłynąć lub zostać wpłacona co miesiąc na rachunek w tracie trwania umowy. Banki stosują różne wartości MWM – może to być np. tylko 15% kwoty przyznanego limitu lub nawet 100% wysokości uzyskiwanego dochodu, więc warto również o to zapytać przed podpisaniem umowy.

Dla kogo debet?

Sprzedawca w banku odpowiedziałby zapewne: „dla każdego”, choć ja mam mieszane uczucia co do tego rodzaju produktów.
Nie twierdzę, że jestem jakimś zagorzałym przeciwnikiem limitów odnawialnych. Przez lata pracy w banku sam nie raz polecałem taką formę chwilowego zadłużenia się, jeśli klient był do tego zmuszony, gdyż często koszty debetu były mniejsze, niż kredytu gotówkowego czy karty kredytowej.
Z drugiej strony, miałem też kontakt z klientami, którzy zgubili zdrowy rozsądek i systematycznie zwiększali wartość limitu, aż doszli do miejsca, w którym cały miesiąc żyli „na kredyt”, a ich dochód wystarczał jedynie na spłatę comiesięcznych odsetek i nie było żadnej możliwości żeby spłacać kapitał.
Kiedy kredyt odnawialny jest bezpieczny?
Tak jak napisałem we wstępie, kiedy korzystamy z niego z głową. Oczywiste jest, że najlepszym rozwiązaniem jest w ogóle się nie kredytować, bo to zawsze pociąga za sobą koszty i zwiększa ryzyko utraty płynności finansowej, ale w obecnej rzeczywistości nic nie jest albo tylko czarne, albo tylko białe - realne oszczędności ma zdecydowana mniejszość społeczeństwa, a sytuacje wymagające zastrzyku pieniędzy zdarzają się każdemu.

Uważam, że nie da się jednoznacznie odpowiedzieć na powyższe pytanie, można natomiast pokusić się o stwierdzenie, że debet przestaje być bezpieczny, kiedy nie mamy lub tracimy możliwość wyzerowania salda z posiadanych środków własnych, czyli tak naprawdę nieustannie żyjemy na kredyt (korzystamy tylko z pieniędzy banku). Jest to moment, w którym warto zastanowić się czy nie zabrnęliśmy za daleko i co możemy zrobić, żeby zacząć zmniejszać zadłużenie.

Zdaję sobie sprawę, że inaczej wygląda sytuacja limitów odnawialnych dla firm, ale to zupełnie inny temat – poradnik dedykowany jest głównie osobom fizycznym, nieprowadzącym działalności gospodarczej.

Podsumowując, decydując się na uruchomienie debetu w koncie, nie zapominajmy o tym, że jest to pożyczka, a każda pożyczka wiąże się z kosztami oraz tym, że prędzej czy później trzeba ją oddać.

Przed podpisaniem umowy warto zwrócić uwagę na:

1. Koszty – prowizja za uruchomienie / odnowienie, oprocentowanie, ubezpieczenie.
2. Wysokość MWM.
3. Warunki przedłużenia limitu na kolejny okres.
4. Możliwości i warunki zwrotu opłat.
5. Dodatkowe funkcjonalności.

A przede wszystkim na to, czy naprawdę takiej „poduszki finansowej” potrzebujemy :)

Jeśli masz jakieś pytania odnośnie tematu artykułu lub chcesz się podzielić swoim spojrzeniem i/lub doświadczeniem odnośnie produktów odnawialnych – zapraszam do kontaktowania się ze mną poprzez komentarze lub mailowo przez formularz kontaktu.

Następny artykuł dotyczyć będzie również kredytowania odnawialnego, a konkretnie „znienawidzonych” przez wielu klientów kart kredytowych, na który już teraz zapraszam.

Zachęcam również do zapisania się na newsletter, tak aby być na bieżąco z artykułami – nie rozsyłam spamu :)

Komentarze