"Bankowe ABC" - produkty oszczędnościowe


Cześć, witam Cię w drugim odcinku z cyklu „Bankowe ABC”.

Dziś opiszę podstawowe, najczęściej spotykane oraz, moim zdaniem, najbardziej proste produkty oszczędnościowe (depozytowe), jakie udostępniają banki. W dzisiejszym artykule przeczytasz o:

1. Lokatach terminowych
2. Rachunkach oszczędnościowych
3. Saver’ach

Dowiesz się jak funkcjonują, jakie są ich rodzaje, jakie korzyści mogą płynąć z ich posiadania i czy da się na nich zarobić :)

Zanim jednak zacznę charakteryzować poszczególne rozwiązania, powinienem zacząć od kilku słów wyjaśnienia odnośnie samej potrzeby posiadania produktów depozytowych dla banku. Wszyscy wiemy co to są kredyty, pożyczki – idziemy do banku, pożyczamy określoną kwotę, na dany okres, przy określonych kosztach.
Depozyty bankowe również są kredytem, z tym, że „odwróconym” – to bank pożycza od nas pieniądze, na dany okres i za określone oprocentowanie. Na takiej samej zasadzie działają obligacje wypuszczane przez skarb państwa. Upraszczając, rząd pożycza od nas pieniądze, np. na 5 lat, dając gwarancję zwrotu z odsetkami w wysokości np. 3% w skali roku. Dlatego też, na tego rodzaju obszar inwestycyjny mówi się „rynek długu” lub „inwestycje w papiery dłużne”.
Ale na inwestycje jeszcze przyjdzie czas :)


Po co bankom nasze pieniądze?

Środki, które bank pozyskuje od klientów, stanowią jedno ze źródeł finansowania produktów kredytowych. Mówiąc najprościej, żeby bank mógł nam pożyczyć pieniądze w formie kredytu, najpierw musi te pieniądze w jakiś sposób pozyskać. Źródeł finansowania akcji kredytowych może być wiele, najczęściej bank pozyskuje je:

1. Od klientów, w postaci różnego rodzaju form oszczędzania pieniędzy
2. Od innych banków, na rynku pożyczek międzybankowych
3. Od banku centralnego, również w formie pożyczek
4. Ze środków własnych, np. wypracowanych przychodów

Dlaczego oprocentowanie lokat jest takie a nie inne?

Odpowiedzią są wyżej wymienione punkty 2 i 3, a konkretnie cena, jaką bank musi zapłacić za pożyczenie pieniędzy na rynku międzybankowym. Koszt ten natomiast jest uzależniony od wysokości stóp procentowych, ustalanych przez Radę Polityki Pieniężnej.
Aktualnie (kwiecień 2017) w Polsce obserwujemy od dość długiego czasu (marzec 2015) rekordowo niski poziom stóp procentowych – RPP podtrzymuje główną stawkę na poziomie 1,5%, stopa depozytowa wynosi 0,5% a lombardowa (kredytowa) 2,5%.

Co to oznacza?

Główna stopa procentowa, inaczej zwana stopą referencyjną, to rentowność bonów skarbowych (krótkoterminowych papierów wartościowych) emitowanych przez Narodowy Bank Polski, w celu utrzymania równowagi płynnościowej w sektorze bankowym.
Stopa depozytowa to wysokość oprocentowania dla depozytów jednodniowych składanych przez banki komercyjne w banku centralnym (NBP).
Stopa lombardowa określa cenę, po jakiej bank centralny udziela pożyczek bankom komercyjnym. Jednocześnie określa ona maksymalną wysokość oprocentowania nominalnego kredytów i pożyczek bankowych, które nie może przekroczyć jej czterokrotności.

Odpowiadając na wyżej postawione pytanie, jeśli stopa lombardowa wynosi 2,5% to w praktyce banki mogą pożyczyć od NBP pieniądze do akcji kredytowych właśnie po takiej stawce.
Dlaczego więc mieliby od klientów pożyczać je po stawce wyższej dając wyżej oprocentowane lokaty?
Jest to bardzo duże uproszczenie działania mechanizmu wyceny depozytów bankowych. Rzeczywistość jest bardziej złożona, ponieważ trafiają się obecnie na rynku lokaty z oprocentowaniem nawet na 4%, czyli zdecydowanie wyższym, ale wynika to już z polityki finansowania danego banku i innych czynników daleko wykraczających poza ten poradnik i wiedzę ekonomisty za dychę :)
Tak samo można odpowiedzieć na pytanie: dlaczego kiedyś lokaty były wyżej oprocentowane niż teraz? Ponieważ analogicznie stopy procentowe również były zdecydowanie wyższe (oczywiście również w bardzo dużym uproszczeniu).

Czy depozyty bankowe są bezpieczne?

Podobnie jak konta osobiste, produkty oszczędnościowe podlegają ochronie Bankowego Funduszu Gwarancyjnego, w kwocie do 100tys euro (więcej informacji w poście o koncie osobistym).
Trzeba jednak nadmienić, iż nie wszystkie produkty będą miały gwarancję – mają je wszystkie standardowe lokaty i rachunki oszczędnościowe, czyli tzw. instrumenty proste. Jeżeli w grę wchodzą produkty w jakikolwiek sposób związane z instrumentami niedającymi 100% zwrotu kapitału (np. lokaty strukturyzowane), warto zapytać o kwestię bezpieczeństwa pracownika banku. Czasem produkty złożone, choć nie podlegają pod ustawę o BFG, posiadają inne formy zabezpieczenia wkładu.
Jeżeli wybieramy lokatę terminową, możemy być spokojni, że cokolwiek się wydarzy to na pewno odzyskamy swoje pieniądze.

Podatek od zysków kapitałowych

W Polsce od 2002 roku obowiązuje podatek od zysków kapitałowych, zwany potocznie „podatkiem Belki” od ówczesnego ministra finansów Marka Belki. Podatek ten jest zryczałtowany i wynosi 19% od podstawy opodatkowania. Podatek od zysków kapitałowych dotyczy m.in. wszystkich wkładów pieniężnych i inwestycji klientów indywidualnych i jest pobierany od razu w momencie „realizacji zysku” przez instytucję, w której lokowaliśmy pieniądze, czyli np. w momencie zakończenia się lokaty lub naliczenia odsetek w rachunku oszczędnościowym.
Często spotykałem się ze stwierdzeniem, że to bank zabiera ten podatek i na pewno da się go jakoś ominąć. Otóż, podatek od zysków kapitałowych nie jest wymysłem banków i „nie idzie” w zyski banku – jest on pobierany przez bank i odprowadzany do skarbu państwa.
W ostatnich latach było już kilka prób obejścia „podatku belki”, np. poliso-lokaty lub dzienne naliczanie odsetek, ale władza ustawodawcza szybko reagowała na takie rozwiązania i obecnie praktycznie nie ma możliwości ominięcia tego podatku (poza rozwiązaniami "systemowymi", jak np. IKZE).

Jak obliczyć zysk z lokaty?

Kwestia co prawda „techniczna”, ponieważ kalkulatorów do obliczania stopy zwrotu w sieci jest mnóstwo, ale myślę, że warto rozumieć mechanizm zarabiania na oszczędnościach.
Na wstępie trzeba wyjaśnić, iż oprocentowanie wszelkich produktów depozytowych zawsze podawane jest w skali roku. To oznacza, że nieważne na jak długo lokujemy pieniądze, zawsze na potwierdzeniu otwarcia danego produktu będzie widnieć wartość oprocentowania rocznego. To nie oznacza jednak, że zawsze zarobimy tyle, ile jest napisane.

Przykład 1
Kwota lokaty: 10.000zł
Oprocentowanie roczne: 3%
Okres lokaty: 1 rok

W tym przypadku liczenie jest bardzo proste, mnożymy kwotę lokaty i oprocentowanie, a zysk pomniejszamy o podatek od zysków kapitałowych:

10.000zł x 3% = 300zł
300zł x 81% = 243zł

Czyli jeżeli ulokujemy 10tys, na okres 1 roku, z oprocentowaniem 3%, otrzymamy zysk w wysokości 243zł.

Przykład 2
Kwota lokaty: 10.000zł
Oprocentowanie roczne: 3%
Okres lokaty: 3 miesiące

W tym przypadku początek liczenia jest taki sam, z tym, że pieniądze na lokacie trzymamy tylko przez 3 miesiące, czyli kwartał. W roku mamy 4 kwartały więc wynik z przykładu nr 1 musimy dodatkowo podzielić przez 4:

300zł / 4 = 75zł
75zł x 81% = 60,75zł

Lokując więc taką samą kwotę, przy takim samym oprocentowaniu, ale na krótszy okres, otrzymamy zysk proporcjonalnie mniejszy, jak przy lokowaniu na okres 1 roku.
Analogicznie dla lokaty 6 miesięcznej, zysk podzielimy na pół, a dla 1 miesięcznej przez 12.
Co jeśli okres lokaty wynosi 5 miesięcy?
Proponuję wtedy podzielić zysk przez 12 (uzyskamy zysk z lokaty 1 miesięcznej) i pomnożyć przez ilość miesięcy faktycznego trwania produktu, w tym wypadku 5 miesięcy:

300zł / 12 = 25zł
25zł x 5 = 125zł
125zł x 81% = 101,25zł

W ten sam sposób można policzyć oprocentowanie dla okresów mniejszych – tygodnia czy dnia.

Myślę, że w temacie wiedzy podstawowej są to informacje wystarczające. Przejdę zatem do opisu poszczególnych rozwiązań oferowanych przez banki.

Lokata terminowa

Najbardziej podstawowa i zarazem najbardziej popularna forma lokowania pieniędzy.
Zasady działania lokaty są dziecinnie proste - zamrażamy swoje pieniądze na z góry określony czas, po którym otrzymamy z góry określone odsetki (jak w powyższych przykładach).

Jeśli chodzi o okresy lokat terminowych, zakres jest bardzo duży i każdy bank może proponować terminy lokat „według własnego uznania”, najpopularniejszym jednak zakresem jest okres od 1 miesiąca do 2-3 lat.
Najczęściej też (poza lokatami promocyjnymi) w parze z wydłużaniem okresu trwania lokaty, rośnie wysokość oprocentowania. Najprostszym wytłumaczeniem takiej zależności jest to, że (jak już wspomniałem wcześniej) bank obraca pieniędzmi, które od nas pożycza, więc im dłużej jest w stanie nimi obracać, tym większy zysk jest w stanie wypracować, a tym samym nam zapłaci więcej (jeszcze raz podkreślę, że to wszystko opisuję w mega dużym uproszczeniu, ale takie jest założenie tego poradnika).

Oczywiście „zamrożenie” pieniędzy nie oznacza, że nie mamy do nich dostępu. Bank liczy się z tym, że możemy przyjść wcześniej niż termin zakończenia lokaty i ją zerwać. Zabezpiecza się jednak w ten sposób, że za lokatę, którą zerwiemy przed czasem nie otrzymamy żadnych odsetek lub będzie to wartość bardzo „symboliczna”. Tutaj ponownie każdy bank ma możliwość określić parametry zerwania lokaty zgodnie ze swoją polityką. Warto więc odpowiedzieć samemu sobie na pytanie, czy zakładając lokatę na pewno nie będziemy potrzebować tych pieniędzy wcześniej?

Pewnym rozwiązaniem takich sytuacji jest skorzystanie z lokaty dynamicznej, zwanej również progresywną.
Cechą charakterystyczną tego rodzaju lokat, jest zmieniające się oprocentowanie wraz z długością trwania lokaty. Najczęściej jest ona zawierana na okres 12 miesięcy. W przypadku wypłacenia środków, np. po pełnych 7 miesiącach, otrzymamy takie oprocentowanie, jakie zostało określone dla utrzymania lokaty przez pełne 7 miesięcy.
Przykładowa tabela oprocentowania może wyglądać tak:

Ilość miesięcy
Oprocentowanie
1
1,00%
2
1,10%
3
1,20%
4
1,30%
5
1,40%
6
1,50%
7
1,60%
8
1,70%
9
1,80%
10
1,90%
11
2,00%
12
2,10%

Przy takiej tabeli, w przypadku zakończeniu trwania lokaty po 7 miesiącu otrzymamy zysk na poziomie 1,6% w skali roku, po 10 miesiącach 1,9% itd.

Przy lokatach dynamicznych trzeba zwrócić uwagę jeszcze na jedną ważną rzecz. Zdarzało się przez banki oferować promocyjne lokaty progresywne, gdzie w 12 miesiącu ich trwania oprocentowanie nagle „skakało” do wartości aktualnie niespotykanych na rynku bankowym.
Tabela mogła wyglądać tak:

Ilość miesięcy
Oprocentowanie
1
1,00%
2
1,10%
3
1,20%
4
1,30%
5
1,40%
6
1,50%
7
1,60%
8
1,70%
9
1,80%
10
1,90%
11
2,00%
12
5,00%

Bank wykorzystywał przekaz, w którym zachęcał do utrzymania lokaty przez 12 miesięcy, ponieważ w ostatnim miesiącu oprocentowanie wynosi aż 5%. Drobnym drukiem jednak można było przeczytać, że faktyczne oprocentowanie lokaty jest średnią procentów ze wszystkich miesięcy.

W powyższym przypadku faktyczne oprocentowanie 12 miesięcznej lokaty wyniosło tylko 1,79% (suma wszystkich wartości podzielona przez 12). W takim przypadku 5% jest wyłącznie chwytem marketingowym.
Pół biedy, jeśli średnie oprocentowanie faktycznie byłoby atrakcyjne, ale z doświadczenia wiem, że duża część klientów, nie rozumiejąc tego faktu, dawała się złapać na taki chwyt myśląc, że dostanie 5% za cały okres.

Jeszcze jednym parametrem o którym warto wspomnieć, mówiąc o terminowych lokatach, jest rodzaj oprocentowania – wyróżniamy lokaty z oprocentowaniem stałym i zmiennym.

Oprocentowanie stałe charakteryzuje się brakiem możliwości zmiany w trakcie trwania umowy. Mówiąc prościej, jeśli „umawiamy się” z bankiem na 3% to dostaniemy 3%, niezależnie od tego, co się w tym czasie wydarzy na rynku finansowym.

Lokaty z oprocentowaniem zmiennym są zdecydowanie mniej popularne wśród klientów, ze względu na to, iż bank może w każdej chwili podnieść lub obniżyć wysokość oprocentowania, tak więc nigdy nie wiadomo, jaki będzie ostateczny zysk z lokaty. Zmiany najczęściej podyktowane są decyzjami Rady Polityki Pieniężnej ws. ustalania stóp procentowych, ale mogą też wynikać ze zmiany priorytetów biznesowych samego banku.
Ogólnie istnieje przekonanie, że długoterminowe lokaty o stałym oprocentowaniu będą lepsze w przypadku spodziewanego spadku stóp procentowych, natomiast lokaty o zmiennym - w przypadku prognoz podniesienia stóp. Najczęściej w przypadku lokat krótkoterminowych (np. 6 miesięcznych) nie ma to większego znaczenia.

Dla kogo są lokaty?

Powszechnie mówi się, że lokaty są rozwiązaniem dla osób, które nie akceptują żadnego ryzyka inwestycyjnego oraz tych, którzy z góry muszą wiedzieć ile dostaną.
Czy na lokatach da się zarobić?
Odpowiedź, jak zwykle w przypadku finansów, brzmi: to zależy :)
Przyjrzyjmy się aktualnej sytuacji na rynku, a konkretniej wskaźnikowi, który jest (moim zdaniem) najważniejszym wyznacznikiem tego na czym się zarabia i ile – inflacji.
Inflację w kilku słowach można byłoby określić wzrostem poziomu cen – czyli, jeśli mówi się, że inflacja rośnie to znaczy, że ceny rosną i analogicznie na odwrót. Dla przykładu, jeśli inflacja rok do roku rośnie o 1% to znaczy, że uśredniony poziom cen w danej gospodarce wzrósł o 1% (np. chleb kosztował 3zł a kosztuje 3,03zł).
Patrząc na sytuację w Polsce, prognozowany wskaźnik inflacji na rok 2017 wynosi 2,5%. Oznacza to, że ekonomiści zakładają, iż ceny w Polsce w tym roku urosną o 2,5%.
Co to oznacza dla lokat?
Nie uwzględniając „podatku Belki”, każda lokata roczna, z oprocentowaniem 2,5% da nam zysk na poziomie zerowym. Dlaczego? Ponieważ to co zarobimy (czyli te 2,5%) za rok będzie tyle samo warte co teraz. Innymi słowy, to co dzisiaj kupimy za 1000zł, za rok kupimy za 1025zł. A jeśli uwzględnimy podatek od zysków kapitałowych? W końcowym rozliczeniu wyjdziemy na minus, czyli pomimo tego, że nasza lokata zarobi dla nas jakieś pieniądze, to finalnie będą one mniej warte (będziemy mogli kupić za nie mniej).
Jeśli zatem prognoza inflacyjna na ten rok się spełni, na każdej lokacie z oprocentowaniem poniżej 3%, założonej obecnie, tak naprawdę stracimy. Przy 3% lokacie wyjdziemy na zero. Realny zysk zaczyna się dopiero przy lokatach powyżej 3%.
Patrząc zaś na oprocentowanie oferowane obecnie przez banki, nie ma za bardzo w czym przebierać, bo standardowe stawki są zdecydowanie poniżej tej wartości, a powyżej możemy spotkać jedynie lokaty promocyjne, które dodatkowo mają jakieś obwarowania (np. okres 3 miesięcy, tylko nowe środki, kwota tyko do 10tys. etc.) a i tak wartość 4% jest obecnie szczytem możliwości.

Jestem daleki od przekonania, że otwieranie lokat jest pozbawione sensu (sam jestem ich posiadaczem), nawet jeśli faktycznie na nich nic nie zarabiamy. Jednocześnie nie mam żadnych wątpliwości, że lokaty bankowe (obecnie) nie służą do zarabiania pieniędzy, a jedynie do bezpiecznego ich przechowywania.

Podsumowując, przy wyborze lokaty, warto zwrócić uwagę na:
1. Termin trwania
2. Rodzaj (standardowa, dynamiczna)
3. „Koszty” zerwania przed czasem
4. Rodzaj oprocentowania (stałe, zmienne, progresywne)

Rachunek oszczędnościowy

Rachunek oszczędnościowy lub konto oszczędnościowe ma technicznie wiele wspólnego z rachunkiem osobistym (rozliczeniowym), z tym, że jego przeznaczenie jest inne – służy (jak nazwa wskazuje) do oszczędzania, nie do wykonywania operacji (rozliczeń).

Może istnieć jako samodzielne konto z własnym, odrębnym numerem bankowym, ale może też być subkontem „podpiętym” pod konto główne (rozliczeniowe), przez które muszą przechodzić wszystkie operacje (wpłaty, wypłaty, przelewy).
Może mieć również możliwość wydania do niego karty bankomatowo-płatniczej.
Nie można natomiast uruchomić w koncie oszczędnościowym debetu czy też limitu odnawialnego (przynajmniej ja nie spotkałem się z taką możliwością).
Pomimo różnych funkcjonalności, jakie czasem banki włączają w tych produktach, pozwolę sobie traktować konto oszczędnościowe jak konto oszczędnościowe, czyli zgodnie z jego przeznaczeniem.

Po co otwierać rachunek oszczędnościowy?

Jak sama nazwa mówi – po to, żeby oszczędzać :)
W praktyce rachunek ten umożliwia oddzielenie pieniędzy, które mamy przeznaczone na rachunki, zakupy itp., od pieniędzy, które chcemy „odłożyć”. Oszczędzać z wykorzystaniem kont oszczędnościowych można na kilka sposobów: przelewając samemu pieniądze z rachunku głównego lub dokonując wpłat bezpośrednich, poprzez ustanowienie zlecenia stałego (więcej o zleceniu stałym w poście o koncie osobistym), włączając funkcję automatycznego przelewu nadwyżki powyżej danej kwoty czy też poprzez „savery” (o których więcej za chwilę).
Tak naprawdę, jeśli nie mamy żadnych oszczędności i nie mamy pomysłu jak zacząć odkładać pieniądze, konto oszczędnościowe jest najlepszym rozwiązaniem – jest proste w obsłudze, zwykle bezpłatne, możliwe do zautomatyzowania i przeważnie lepiej oprocentowane od konta osobistego.

Kapitalizacja odsetek

Kapitalizacją nazywamy dopisanie odsetek do kwoty, którą wpłaciliśmy. W rachunkach oszczędnościowych zawsze odsetki naliczane są codziennie od salda zgromadzonych środków, natomiast najczęściej spotyka się kapitalizację dzienną, miesięczną i kwartalną.
Kapitalizacja dzienna to nic innego jak dopisywanie do naszego rachunku odsetek, po każdym zamkniętym dniu, według stanu środków na koniec dnia. Analogicznie przy kapitalizacji kwartalnej, odsetki będą codziennie sumowane, a dopisane raz na trzy miesiące. Przy każdej kapitalizacji, czyli dopisaniu odsetek, pobierane jest 19% podatku od zysków kapitałowych.
Zwykle słyszy się, że codzienna kapitalizacja odsetek jest najlepszym rozwiązaniem ponieważ wykorzystujemy wtedy to, co Einstein nazwał największym wynalazkiem ludzkości, czyli procent składany.
Procent składany najprościej można opisać jako jak najczęstsze dopisywanie odsetek do kapitału, a dzięki temu przyspieszenie jego wzrostu, ponieważ odsetki już dopisane „składają się” na kapitał, który podlega kolejnej kapitalizacji, a ten kolejnej itd. Ogólnie, im częstsza kapitalizacja, tym szybciej wzrasta kapitał.
Jednak wprowadzenie „podatku Belki” w zaokrągleniu do 1 grosza wypacza ten mechanizm.
Jeśli mamy taki kapitał i takie oprocentowanie, które powoduje naliczanie codziennie 1 grosza odsetek, to ten 1 grosz zostanie potrącony jako podatek i w efekcie końcowym nic nie zarobimy. Podobnie sytuacja ma miejsce, jeśli dzienne odsetki będą wynosiły 2 grosze – wtedy również zostanie potrącony 1 grosz, co sprawi, że 19% podatku efektywnie wyniesie 50%.
Przy takich poziomach (najczęściej jak zaczynamy systematycznie oszczędzać), zdecydowanie lepszym rozwiązaniem będzie kapitalizacja miesięczna. Upraszczając, jeśli dzienne odsetki przed opodatkowaniem nie przekraczają 10 groszy – wybierz miesięczną kapitalizację, jeśli przekraczają 10 groszy, możesz wykorzystać w pełni mechanizm procentu składanego.

Progi oprocentowania

To, na co warto jeszcze zwrócić uwagę przy kontach oszczędnościowych, to kwoty graniczne oraz ewentualnie czas trwania podanego oprocentowania. Takie progi często są wykorzystywane we wszelkiego rodzaju kampaniach promocyjnych.
W mediach słyszymy najczęściej tylko o wysokości oprocentowania. Jeśli wczytamy się w szczegóły danej oferty, zauważymy, że faktycznie otrzymamy podaną stawkę, ale tylko do określonej kwoty i w określonym czasie, a także czasem jedynie dla tzw. nowych środków (czyli pieniędzy, których na dzień określony przez bank, nie było jeszcze na rachunku) czy też nowych klientów (których bank jeszcze nie ma w swojej bazie).

Dla przykładu przytoczę dwie aktualne (kwiecień 2017) oferty takich rachunków: w Millenium i Eurobanku (nie jest to artykuł sponsorowany i nie otrzymuję żadnych gratyfikacji za pokazanie tych produktów, nie jest to również żadna rekomendacja do skorzystania z oferty tych banków).

Konto oszczędnościowe Profit

Bank Millenium oferuje 2,5% na swoim rachunku oszczędnościowym i jest to aktualnie całkiem dobra oferta. Ograniczeniami natomiast są: kwota maksymalnie do 100 tys. zł (powyżej tej kwoty oprocentowanie spada do 1,7%), okres 3 miesięcy od przekazania środków na rachunek oraz zastrzeżenie, że muszą to być nowe środki, a klient nie może w tym czasie korzystać z innej promocji na rachunku Profit.

Rachunek oszczędnościowy Extra zysk

Eurobank również obecnie oferuje 2,5% na koncie oszczędnościowym, z tym, że ograniczenia są inne: kwota maksymalnie do 30tys zł (powyżej 2%), również przez okres 3 miesięcy oraz z zastrzeżeniem, że oferta dostępna jest tylko dla nowych klientów.

Jak widać, pomimo że oba banki reklamują takie same oprocentowanie, jednak oferty różnią się od siebie szczegółami – do kwoty 30tys zł są prawie identyczne, powyżej tej kwoty Millenium realnie daje więcej, bo Eurobank obniży oprocentowanie nadwyżki do 2%.

Podsumowując, przy rachunkach oszczędnościowych należy zwrócić uwagę na:

1. Oprocentowanie
2. Forma kapitalizacji odsetek
3. Ewentualne koszty prowadzenia (np. jeśli wymagane jest otwarcie konta osobistego)
4. Szczegóły promocji/oferty

Savery

Ostatnim rozwiązaniem, które dzisiaj przedstawię jest usługa zwana „saver’em”, którą z grubsza można przetłumaczyć jako „oszczędzacz”, choć spotkałem się również z określeniem „ciułacz”, które przypadło mi bardzo do gustu, gdyż doskonale określa mechanizm jego działania :)
Saver nie robi nic innego, jak „ciuła” dla nas grosze lub złotówki, poprzez zaokrąglanie płatności kartą do pełnej kwoty i odcinanie tych końcówek na konto oszczędnościowe powiązane z usługą. I to tyle.

Jak to wygląda w praktyce?

Załóżmy, że chcemy, żeby saver zaokrąglał nasze transakcje do 1 zł.
Dokonujemy płatności w sklepie na wartość 50,31 zł – z konta schodzi nam kwota 51 zł, z czego 50,31 zł idzie oczywiście do sklepu, a 69 groszy zostaje przekazane na rachunek oszczędnościowy.
Jeśli chcemy „zaszaleć”, możemy wybrać opcję zaokrągleń do 5zł.
Przy takiej samej transakcji z konta zniknie nam już 55 zł, z czego 50,31 zł zostanie również przekazana sklepowi, natomiast na rachunek trafi kwota 4,69 zł.
Różne banki oferują różne możliwości zaokrągleń, zakres z którym się spotkałem to od 50 groszy do 10 zł.

Po co saver?

Jest to bardzo dobre rozwiązanie dla osób, które nie oszczędzają i nie wiedzą jak zacząć oszczędzać lub nie prowadzą budżetu domowego, i tak naprawdę nie kontrolują swoich wydatków (nie wiedzą na co rozchodzą się ich pieniądze i w jakich wartościach).
Z doświadczenia wiem, że klientów chętnych na savery nigdy nie było wielu, natomiast każdy (100%) był zaskoczony kwotą, która „nieświadomie” zbiera się na rachunku oszczędnościowym. Prawie zawsze padało pytanie: „a skąd te pieniądze?”. Warto więc wykorzystać savera choćby tylko do tego, aby przełamać przekonanie, że oszczędzanie małych kwot nie ma sensu. Tym bardziej, że nie spotkałem się jeszcze z tym, żeby ta usługa była płatna. Pieniądze „odcinane” od płatności kartą tak naprawdę nadal pozostają do naszej dyspozycji, z tym, że oddzielone są od "głównych" pieniędzy.
Nie poleciłbym jednak takiej usługi osobom, które prowadzą budżet domowy, gdyż może znacznie utrudnić rejestrację wydatków.
Zresztą takie osoby z reguły nie potrzebują motywatora do oszczędzania :)


Ponownie tekstu wyszło więcej, niż przypuszczałem, a są to tylko podstawowe informacje o najbardziej podstawowych produktach, jakie możemy spotkać praktycznie w każdym polskim banku.

Do tematu oszczędzania powrócę jeszcze w innym cyklu, dotyczącym produktów złożonych – jeszcze wiele zostało do powiedzenia, a że obszar oszczędnościowo-inwestycyjny zawsze był moim „ulubionym” w pracy bankowca, więc prawdopodobnie trochę „popłynę” z ilością przekazywanych treści :)

Zapraszam Cię do wyrażenia swojego zdania na temat produktów oszczędnościowych, tego, co opisałem powyżej oraz tego, co jeszcze chciałbyś żebym opisał i/lub rozwinął.
Jeśli masz jakieś pomysły na artykuł, podziel się nimi proszę w komentarzu lub formularzu kontaktowym :)

Następny artykuł otworzy część cyklu stanowiącą drugą stronę bankowości, czyli obszar kredytowy. Dotyczyć będzie debetów i limitów w kontach osobistych.

Zapraszam serdecznie do lektury :)

Komentarze