10 kroków do skutecznego zadłużania się


Drogi Czytelniku,

przerywając na chwilę te nudne wykłady, zapraszam do przeczytania wpisu, który miał być postem otwierającym ten blog. Jak widać – nie był :)

Myślę jednak, że będzie on dobrym wstępem przed kredytową częścią „bankowego ABC” i jednocześnie pewną formą mojego komentarza do tego rodzaju produktów bankowych.


Miłego czytania :)



Jak skutecznie się zadłużać, poradnik w 10 krokach:

1. Związać się z konsumpcyjną osobą.

Jest to niezwykle ważny element całej układanki. Jeśli trafisz na drugą połówkę, która będzie miała mocno zakorzenione oszczędzanie i racjonalne podejście do wydatków – nic z tego nie wyjdzie. Będzie konsekwentnie i systematycznie stopować wszelkie Twoje zapędy zakupowe, wysuwając tak rozsądne argumenty, że ciężko będzie Ci się przez nie przebić.
Ostatecznie może się to skończyć wieloma nieporozumieniami i rozpadem związku. Dlatego pamiętaj, aby przed związaniem się z drugą osobą sprawdzić wcześniej jej podejście do wydawania pieniędzy.

2. Rozpocząć karierę w instytucji finansowej.

I to jak najszybciej! Banki i podobne firmy zatrudniają już po maturze – nie musisz mieć magistra, żeby zostać Doradcą Klienta w prestiżowej instytucji finansowej. Wysokie jak na początek kariery zawodowej zarobki oraz dodatkowe premie zdecydowanie ułatwią Ci proces stawania się konsumpcyjnym obywatelem, czyli takim, który jest promowany przez wszystkie media i nagradzany we wszystkich programach lojalnościowych sklepów, w których tak często robisz zakupy. Czym więcej wydajesz, tym mniej płacisz – proste, prawda ?

3. Wziąć pierwszy kredyt.

Koniecznie taki „z zapasem”. Jesteś pracownikiem branży finansowej, więc masz dostęp do pożyczek na dużo lepszych warunkach niż standardowy klient – tylko głupi by nie skorzystał z tak taniego pieniądza. A że ostatnio widziałeś nowy model smartfona w cenie tak kosmicznej, że jak położysz go na biurku w pracy, to wszystkim opadną szczęki. Już nie mówiąc o minie sprzedawcy w sklepie, który w odpowiedzi na pytanie „na ratki?” usłyszy „nie, gotówka”. Bezcenne..
A zapas? Niech leży na koncie, na pewno się przyda.


4. Zwiększać wydatki wraz ze wzrostem dochodu.

Przykładasz się do pracy, więc naturalną koleją rzeczy są podwyżki. Zaczynasz już dorównywać kolegom i koleżankom starszym stażem? Świetnie! To idealny moment na to, żeby podnosić stopę życia. Możesz przestać zwracać uwagę na etykietki z ceną i zacząć kupować to, na co masz naprawdę ochotę. Poza tym, że dużo zarabiasz (a planujesz zarabiać jeszcze więcej), masz w zanadrzu dwie karty kredytowe (podpisane przy biurku obok, żeby dopomóc w wykonaniu planu). Jakość kosztuje, ale przecież po to zarabiasz żeby wydawać. Zresztą inni robią tak samo i są szczęśliwi, więc to właściwa droga.

5. Nie mieć planu na życie.

Nie wiesz jeszcze, co chciałbyś robić w życiu? Nie przejmuj się. Większość z nas tego nie wie. Możesz zostawić takie przemyślenia na okres „za kilka lat”, jak już będziesz starszy. Trzeba korzystać z życia, póki jest się młodym. Nie będziesz przecież teraz sobie odmawiać, na to jeszcze przyjdzie czas. I nie patrz na to, że ktoś bierze ślub, ktoś rodzi dziecko – nie masz czego zazdrościć! Zobaczysz, jak zaraz zaczną narzekać, że nie mogą robić tego co ty. A ty jesteś wolny.

6. Rzucić pracę „w ciemno”.

Praca zaczyna cię nudzić? Może zarabiasz mniej niż inni w tej samej branży? Często tak się zdarza, że pomimo systematycznie dobrych wyników i uznania przełożonego, czyli ogólnie rzecz biorąc ciepłej posadki, coś zaczyna jednak męczyć w tej pracy na tyle, że masz jej dość. Rozwiązanie może być tylko jedno – rzuć papier. Masz przecież okres wypowiedzenia, miesiąc, trzy miesiące – znajdziesz coś lepszego w tym czasie (jesteś przecież jednym z najlepszych, a ludzie w branży często migrują, więc wolne etaty są), a poza tym trochę sobie odpoczniesz, zresetujesz się. Nie mów, że nie czujesz potrzeby dłuższego urlopu?

7. Wziąć pierwszą pożyczkę pozabankową.

Przerwa w pracy była trochę dłuższa niż się spodziewałeś i masz poślizgi w płatnościach? To nic takiego, masz przecież nową, lepszą pracę – odkujesz się szybko. A jeśli nie chcesz sobie dłużej psuć BIKu, zawsze możesz skorzystać z jakiejś drobnej pożyczki pozabankowej. Są droższe, to prawda, ale przecież robisz to z głową, bierzesz tylko na chwilę. Wyjdziesz na prostą z zobowiązaniami bankowymi, spłacisz chwilówkę i wszystko wróci do normy. Jesteś ekspertem w tej dziedzinie, nie raz doradzałeś innym więc dasz sobie radę.

8. Skonsolidować długi.

Nie udało ci się wyjść z zadłużeń tak szybko jak myślałeś? Czasem tak się zdarza. Tym bardziej, że masz teraz sporo wydatków na głowie – psuje się telewizor, starzeje się auto, przydałby się też nowy telefon, bo obecny podczas ostatniej imprezy zaliczył upadek. Jeśli ledwo ogarniasz bieżącą spłatę wszystkich zobowiązań i „żonglujesz” wolnymi środkami, dam ci jedną radę – jak najszybciej załatw sobie konsolidację. Zbierz wszystko w jedną ratę, wydłuż okres i spłacaj sobie spokojnie. W niedługim czasie pewnie czeka cię kolejna podwyżka, więc najwyżej będziesz nadpłacać i szybciej zamkniesz kredyt.

9. Wpaść w spiralę konsolidacji.

Udało się? Brawo ty! Możesz być z siebie dumny, dobry plan to podstawa. Teraz już tylko wrócić do zwiększania dochodu i możesz znów zacząć nagradzać się za ciężką pracę. Już dawno nie kupiłeś sobie niczego, co podniosłoby twoje samopoczucie? Pomyśl, przecież skonsolidowałeś wszystkie zobowiązania – na pewno masz ponownie zdolność kredytową na jakieś małe ratki czy małą kredytówkę. Na drobny wydatek wystarczy, a z wypłaty zostaje ci teraz więcej, więc spokojnie będziesz sobie spłacać co miesiąc, prawda? A jak nie, to najwyżej znów załatwisz sobie konsolę. Wiesz jak to działa.

10. Wziąć ślub z osobą z punktu 1.

Już trochę lat jesteście razem, rozumiecie się bez słów, jesteście w miarę dopasowani, macie te same potrzeby, myślicie podobnymi kategoriami – w głowie pojawiają się myśli zalegalizowania związku. I słusznie. Po tylu latach razem i tylu problemach rozwiązanych wspólnie, nie będzie ci się chciało przecież zaczynać wszystkiego od początku. Może nie jest idealnie, ale w jakim związku jest? Popatrz na znajome pary – czy między nimi jest lepiej niż u was? Ślub z taką samą osobą jak ty to dobre rozwiązanie. Gratuluję wyboru! Wszystkiego dobrego na „nowej drodze życia”.


I co o tym sądzicie? Jak Wam się podoba powyższy „poradnik”? :)

Zapraszam serdecznie do wyrażania opinii w komentarzach i dzielenia się tekstem z innymi. Może przewrotność tego wpisu da komuś do myślenia..

Komentarze